“Czarna owca” (”Black sheep”)
02.08.2008 w Recenzje
autor: Paweł
- Jebać owce!
- Nie ma na to czasu!
Jak cytat powyższy (mam nadzieję) dobitnie wskazuje, mamy tu do czynienia z parodią gatunku. To znaczy - to w założeniu twórców, wydaje mi się, miała być parodia. Bo i owszem, fabuła wysoce absurdalna (zmutowane mięsożerne owce, i to najchętniej ludzko-mięsożerne? No proooszę), i cliché od jasnej ciasnej… Ale nie jestem pewien, czy gdybym obejrzał ten film bez uprzedniej wycieczki na fdb.pl i zoczeniu humorystycznego tagline’a, to połapałbym się że to dzieło komediowe jest.
Bo umówmy się - widzieliśmy już dziwniejsze i bardziej absurdalne motywy niż mięsożerne owce; kino klasy B, C i wszystkich niżej (z obowiązkową klasą Ź na końcu) karmi nas nimi aż w nadmiarze. Wystarczy wspomnieć “Mangler Reborn” (mięsożerny magiel, uciekaaajcie).
Pozostałe cechy gatunku są w zasadzie zachowane. Można by się uczepić faktu, że sceny w których akurat parodiowany jest gatunek gore a nie horror/thriller są zrealizowane nadto po Quentinowo Tarantinowemu (czyli krew ma zaskakująco wysokie ciśnienie, na przykład) - ale cała reszta trzyma się kupy. Spójna, choć schematycznie opowiedziana fabuła, próba stworzenia wielowątkowości, zwroty akcji… Nawet muzyka jest całkiem do rzeczy.
I wydaje mi się, że autorom - kto wie, czy przypadkiem, czy celowo - udało się wytknąć poważny problem, który dotyka ten gatunek: wszystko już było! Po tym, jak dziesiąty raz obejrzeliśmy trepanację czaszki przy pomocy mechanicznej piły stołowej/łomu/kamienia/CZEGOKOLWIEK w zasadzie, człowieka już nic nie dziwi, czy bohaterom zagrażają mięsożerne pnącza, naziści-kanibale, duchy sierot, czy w końcu zmutowane owce. Skoro była już mordercza kaseta wideo i śmiertelna wiadomość na poczcie głosowej, równie dobrze śmierć może nadejść ze strony zwierząt wełnodajnych. Prawda? PRAWDA?
Film warto obejrzeć dla kilku tekstów, absurdalnych gagów, i tego uczucia że to wszystko było nakręcone na poważnie, a w ostatniej chwili zrobiono z tego parodię. Przemoc mnie jakoś nie zachwyciła; prawdopodobnie jest to ten sam problem który miałem z Kill Bill’ami, a w który nie będziemy wchodzić. ;)
Ale do kina się na to nie wybierajcie, szkoda świnki-skarbonki tłuc. Serio.
Przedstawione opinie są wyrazem osobistych poglądów autora i nie powinny być inaczej interpretowane.
Skomentuj