Sztuka odcinania kuponów od kuponów.
Nie zrozumcie mnie źle. Ja uwielbiam tą serię. Jej druga i trzecia część to jedne z moich ulubionych filmów z gatunku gore, wszystkie cztery dotychczasowe filmy lubię za pokrętną nieliniowość chronologiczną akcji.
Tym niemniej wydaje mi się, że “Piła V” zjada własny ogon, alogicznie, achronologicznie, a-cokolwiek. W zasadzie żadnego nowego pomysłu tu już nie mamy… Uczeń-naśladowca Jigsawa - pomysł zarysowany w poprzednich częściach tak wyraźnie, że ślepy muł by go nie przegapił. Nikt nie jest tym kim się wydaje - d’oh, no przecież, że tak…
A najmocniejszy argument za filmami z tej serii, czyli widowiskowa, oryginalna i upiorna, ze względu na element niemal niemożliwej do wygrania walki z czasem, masakra? Co poradzić - mnie nie usatysfakcjonowała. Bo było jej mało. Czyżby scenarzystom kończyły się pomysły, że nagle zajęli się na potęgę tak zwanym backstory? Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale w Piłach, od I do III przynajmniej, fabuła była raczej pretekstem do radosnego rozlewu krwi, aż do przesady, niesmaku, tudzież w nadmiarze. Nie było podejścia “zróbmy film, nieważne, o czym, wsadźmy w usta postaci z istniejącej licencji teksty nie wiadomo skąd - a, tak, i żeby fani serii na to poszli, skłońmy kogoś do wsadzenia ręki w piłę tarczową. Rozumiecie. W piłę. PIŁĘ. Tarczową. Hehehe haha haaa.”
O aktorach szkoda gadać - o tych, którzy grali w poprzednich częściach, wiemy dość. A mianowicie to, że kiedy zaczynają mówić, słychać jak drewno skrzypi (co nie rzucało się w oczy póki mało mówili, a dużo klęli lub krzyczeli. Niestety, ktoś zdecydował że tym razem będą elokwentni). Wyjątkiem jak zwykle jest Tobin Bell, grający Johna Kramera (Jigsawa) - kiedy słyszę ten niski, zachrypnięty głos, to mnie przechodzą ciarki.
Ocena? 2/10. Pierwszy punkt za Tobina. Drugi, za Shawnee Smith - niemal zleciałem z fotela ze śmiechu, gdy usłyszałem jej odpowiedź* na pytanie, dlaczego kogoś zabiła…
*) (”I didn’t trust her”, wygłoszone tonem “mleko się skończyło”).
Przedstawione opinie są wyrazem osobistych poglądów autora i nie powinny być inaczej interpretowane.
15 listopad 2008, 14:56
OMG! Tylko nie mleko! O.o
Dla mnie Piła skończyła się na części pierwszej [Gosh, to brzmi jak te teksty "Metallica skończyła się na Kill'em All"...]. Potem była średnia sieczka, sieczka tak krwawa, że zabawna, a na końcu nudnawa część czwarta, którą, nie będę owijał w bawełnę, obejrzałem po łebkach. Piątka na pewno nie jest czymś, na co poświęcę transfer, lub co gorsza, kasę.
17 listopad 2008, 21:34
a ja nie lubie “Kill’em All” [offtop! zbanuj mnie, zbanuj!]
Ten film mnie odrobinę obrzydza. Skąd oni brali takie pomysły? o.O
i nadal mi nie powiedziałeś, jak się kończy V cz. :> :>
6 styczeń 2009, 17:59
Nie szalej tak z tą ilością recenzji. ^_-