“Hellboy II: Złota Armia”

03.09.2008 w Recenzje
autor: Paweł

Kolejny film na komiksowej licencji, i to w dodatku sequel. To nie wróży nic dobrego, prawda? czytaj dalej…

“Przebudzenie” (”Awake”)

23.08.2008 w Recenzje
autor: Paweł

Kolejny po “Oku” film kina grozy z Jessicą Albą w roli (zbliżonej do) głównej. Ale o ile “Oko” było strawne, nawet jeśli przewidywalne, to “Przebudzenie” już nie jest. czytaj dalej…

“Uprowadzona” (”Taken”)

13.08.2008 w Recenzje
autor: Paweł

Akcja / Thriller, USA 2008.

Fabuła jest w gruncie rzeczy nieskomplikowana, i stanowi ledwie pretekst do emocjonalnej (i emocjonującej - a przynajmniej to obiecuje nam zwiastun) jatki, rozgrywającej się w Paryżu i szeroko pojętych okolicach. Otóż tatuś eks-rządowy-załatwiacz-brudnej-roboty ma córkę siedemnastolatkę, córka wyjeżdża do Paryża z koleżanką, zostają uprowadzone przez handlarzy kobietami. Ot, i wątek główny (o pobocznych szkoda wspominać, bo zostały potraktowane po macoszemu). Czy komuś jeszcze to przypomina zadanie z programu Whose line is that anyway ? czytaj dalej…

[Rec]

12.08.2008 w Recenzje
autor: Paweł

Hiszpańskie kino grozy wdziera się przebojem na scenę.

[Rec] to opowieść z pogranicza horroru, thrillera i gore, stylizowana - podobnie jak The Blair Witch Project - na film nakręcony ręczną kamerą; różnica jest taka, że w wersji hiszpańskiej jest to kamera należąca do dwuosobowej ekipy telewizyjnej przygotowującej reportaż o pracy strażaków z nocnej zmiany. czytaj dalej…

“Hancock”

10.08.2008 w Recenzje
autor: Paweł

Drugi “poważny” film Wila Smitha (po “Jestem Legendą”). Wnioski? Oj, było się Wilowi trzymać komedii…

Film w zasadzie z gatunku superbohaterskich, tyle że bohater nietypowy. Tytułowy John Hancock bowiem jest zasadniczo bezdomny (ma przyczepę gdzieś pod miastem, a i tak sypia po ławkach), ma problem z alkoholem, nie umie nad sobą panować, a jak na superbohatera to wejście ma kiepskie. To znaczy - efektowne. Ale kosztowne. Cały ten asfalt do naprawy… czytaj dalej…

I tak z dwóch filmów o mumiach i Ricku O’Connellu zrobiła się trylogia, a jeśli wierzyć (niekiedy fałszywym) sygnałom przebłyskującym w końcowych dialogach bohaterów, niedługo będzie ich więcej. Włosy stają dęba.

Oba poprzednie filmy w serii wyszły spod ręki Stephena Sommersa. Były to typowe produkty do mainstreamu: szybka akcja, widowiskowe spuszczanie sobie łomotu przez wszystkich nawzajem po kolei, tony efektów specjalnych i słaby, słabiutki humor. Nad tą częścią pieczę trzymał z kolei Rob Cohen - i jest… podobnie. Choć trochę gorzej. czytaj dalej…

“Zona” (”La Zona”)

05.08.2008 w Recenzje
autor: Paweł

Hiszpańskojęzyczny film, który Pavarr obejrzał nie dość, że dobrowolnie, to jeszcze zakręciła mu się przy tym niejedna łezka w oku? Yeah, right. A jednak.

Akcja filmu rozgrywa się na otoczonym wysokim murem, pilnie strzeżonym, prywatnym osiedlu, zwącym się właśnie La Zona. Zona ma wszystko swoje - generator prądu, szkołę, sklepy. Mieszkańcy separują się od świata zewnętrznego, a są to ludzie tak dziani i wpływowi, że załatwili nawet suwerenność prawną swojej enklawy. czytaj dalej…

- Jebać owce!
- Nie ma na to czasu!

Jak cytat powyższy (mam nadzieję) dobitnie wskazuje, mamy tu do czynienia z parodią gatunku. To znaczy - to w założeniu twórców, wydaje mi się, miała być parodia. Bo i owszem, fabuła wysoce absurdalna (zmutowane mięsożerne owce, i to najchętniej ludzko-mięsożerne? No proooszę), i cliché od jasnej ciasnej… Ale nie jestem pewien, czy gdybym obejrzał ten film bez uprzedniej wycieczki na fdb.pl i zoczeniu humorystycznego tagline’a, to połapałbym się że to dzieło komediowe jest. czytaj dalej…

“Frontière(s)”

22.06.2008 w Recenzje
autor: Paweł

“Frontière(s)” to mój pierwszy kontakt z francuskim kinem grozy, i szczerze mówiąc - nie wiedziałem czego się spodziewać. Co prawda, film reklamowany jest hasłem “przy tym filmie wszystkie Piły to tępe narzędzia”, więc szczególnego związku z azjatycką szkołą stałego naporu psychicznego się nie spodziewałem - ale to, co dostałem, przerosło wszystkie moje wyobrażenia. Drugie hasło reklamujące film brzmi “to nie jest film dla normalnych ludzi”. Trzeba się zgodzić. Tylko ludzie tacy jak ja uśmiechają się z zainteresowaniem pod wąsem oglądając to dzieło sztuki… masarskiej, chyba. czytaj dalej…

“21″

19.06.2008 w Recenzje
autor: Paweł

“Blackjack!”

Scenariusz jest prosty: Ben Campbell (Jim Sturgess), szkolny geniusz, student MIT, przyszły student Harvardu oczywiście, szuka pieniędzy na studnia na tejże uczelni. Mogłyby one pochodzić ze stypendium, gdyby takie dostał, na co się nie zanosi, więc musi znaleźć je gdzie indziej. Kiedy na wykładzie rzuca wyjątkowo sensowną tezą, zauważa go jego profesor Micky Rosa (Kevin Spacey), który organizuje grupę młodych, zdolnych ludzi do swoistego rodzaju oszukiwania w kartach, mianowicie do liczenia kart w blackjacku. Grupa bywa w Vegas co weekend, i korzystając z opracowanej przez siebie metody zdobywa ciężkie pieniądze. Tyle w kwestii fabuły. (Tak, to naprawdę są dwie godziny filmu. W trzech zdaniach. Zostaje raptem 20 minut. Pojmujecie tą “gęstość treści”?) czytaj dalej…